Wolę ławki stalowe i mam w torebce specjalny długopis

Naszym miejscem spotkań zawsze były te ławki stalowe niedaleko urzędu miasta, ale jednak schowane za pewnym niewielkim budynkiem i w dodatku w otoczeniu drzew, co zawsze dodawało nam animuszu i odwagi do działania. A trzeba przyznać, że jako dorastający chłopcy mieliśmy w głowach różne rzeczy i często te ławki stalowe były świadkami różnych inicjacji i eksperymentów. Jako dorosły już facet, który już dawno temu wyprowadził się z miasta młodości czasami się zastanawiam, czy nasze ławki stalowe są teraz okupowane przez kogoś innego, czy wraz z naszą dorosłością straciły starą ekipę. Nie wiadomo w sumie. Nie mam już po co jeździć do starego miasta, nikt tam na cmentarzu nie jest pochowany, więc jakoś się nie składa, żeby odwiedzić te stare ławki stalowe. Uważam, że generalnie długopis to jest bardzo fajny prezent, ale nie od mężczyzny życia. A ja właśnie długopis dostałam na swoje urodziny i się z lekka zasmuciłam, że tak jest, bo przecież kobiety lubią jednak romantyczne rzeczy, które świadczą o miłości faceta. Tak samo zresztą powinno być w walentynki, nie jakiś długopis czy inne skarpety tylko jakaś poduszka w kształcie serca czy na przykład wielki gigantyczny lizak. No cóż ja mogę począć, że lubię właśnie takie trochę tandetne prezenty. Zawsze tak było i to się nie zmieni, więc ten długopis mnie jakoś tak zasmucił. Chociaż przecież nie jest to zwykły długopis z Tesco za czterdzieści groszy tylko długopis bardzo dobrej firmy, który kosztował jakieś kilkaset złotych pewnie. Tak podejrzewam w sumie.