Czarne kurtki damskie i porady, co zrobić na mole

Na moim straganie kurtki damskie sprzedają się bardzo dobrze i w sumie chyba na nich mam największe utargi. Może dlatego, że staram się, aby były bardzo różnorodne i żeby mieć je również w różnych rozmiarach, nie tylko tych standardowych, ale także dużo większych. Nawet pięćdziesiąt plus. I kiedy zaczęłam również zamawiać ubrania w większych rozmiarach szybko roznosiły się wieści, że u mnie mogą się ubrać nawet porządnie zbudowane kobiety. Także moje kurtki damskie są naprawdę rozchwytywane i mnie to osobiście bardzo cieszy, bo to wiąże się z większymi, lepszymi zarobkami, a co za tym idzie z dużo lepszym życiem. Mój mąż i moje dzieci też się bardzo cieszą z takiego obrotu sprawy. Mam nadzieję, że ta pozytywna faza nie minie i że będzie tylko lepiej. Wiem, że na mole są różne sposoby i w zasadzie wszystkie one opierają się na użyciu środków chemicznych w walce, co moim zdaniem nie jest dobre, bo ja jestem absolutnym przeciwnikiem jakiejkolwiek chemii i w sumie w takich sytuacjach jestem w kropce i mam wielki dylemat. Co prawda ja jeszcze nie miałam okazji urządzać polowania na mole, ale wiem, że każdemu mogą się one przytrafić. Co prawda w szafach trzymam gałązki lawendy i świerku, ale już w kuchni nie mam żadnych odstraszaczy, a mojej bliskiej znajomej takie mole zalęgły się na przykład w rodzynkach, innej z kolei w vegecie, która stała zamknięta i nieużywana. Kasia była bardzo zdziwiona, kiedy odkryła mole właśnie tam. Dlatego ja się boję takich sytuacji, a jeśli miałabym pluskwy to już w ogóle.